Na początku była pasja i z każdym dniem rosnąca fascynacja nurkowaniem. Potem przyszła myśl - dlaczego z czegoś, co się kocha, nie zrobić sposobu na życie? Pomysł odważny i dla wielu niemożliwy do realizacji. Bo rzeczywiście przeszkód było wiele. "Życzliwi" wytrwale radzili, żeby dać sobie spokój, "bo to i tak nie ma sensu".

Czas pokazał, że sens ma i to ogromny. W listopadzie 2003 uroczyście otwarto Świętokrzyskie Centrum Nurkowe ABYSS DIVING. Dla wielu informacja o tym wydarzeniu była sygnałem, że w Kielcach są ludzie, którzy swojej przygody z wodą nie kończą na trzymetrowej głębokości basenu.

W zamyśle Centrum miało być sklepem ze sprzętem do nurkowania. Ale każdy, kto spróbował tego sportu wie, że po pewnym czasie myśli same zaczynają krążyć wokół kolejnego zejścia pod wodę. A do tego odczuwa się nieprzepartą chęć mówienia o nurkowaniu.


Dla kogoś, kto nigdy tego nie spróbował to trudne do zrozumienia. Jego zainteresowanie często kończy się na logicznym pytaniu - na ile metrów zszedłeś? No cóż, czasem trudno im zrozumieć, że pierwsze zejście na 3 metry najczęściej wiąże się z większymi emocjami, niż kolejne na 40.


I być może dlatego pomysł z istnieniem wyłącznie sklepu nie do końca się sprawdził. Bo coraz częściej zaczęli pojawiać się ludzie, którzy chcieli po prostu porozmawiać, wymienić się spostrzeżeniami i doświadczeniami. Zaczęli też przychodzić ci, którzy o nurkowaniu marzyli od dawna i ci, którzy dopiero zaczęli się tym interesować.


To spowodowało podjęcie kolejnej decyzji - Świętokrzyskie Centrum Nurkowe ABYSS DIVING musi rozszerzyć swoją działalność w Kielcach. Oprócz sklepu potrzebne są kursy nurkowe. Potrzebne jest miejsce, gdzie nie tylko będzie można kupić sprzęt i zdobyć umiejętności, ale także swobodnie porozmawiać o największej pasji swojego życia...